ASCALON

CUDA NAD WISŁĄ

    Nie zaprzeczam – gorzała jest moją mateczką, siostrą przyrodzoną i miłośnicą najulubieńszą. Bytuję, bo dzięki procencikom motywowany do trwania jakoś jestem. Wartości powszechne, kiedyś uznawane za doniosłe (ba, pryncypialne nawet) utopiono w hipokryzji oraz chamstwie, zatem pozostaje opilstwo smakowite. Gdy poczuję, że pęcherz wypełnił się akuratnie, demonstruję demonstrację – szczam moczem pienistym.

Był czas, gdy uzewnętrznienia ogniskowały się na planach, nadziejach, literaturze, obyczajowych wspominkach i chóralnym śpiewie. Teraz w krąg jeno politykierskie ujadanie bez finezji, za to gromkie bardzo. Wszechobecny jazgot jest równie smakowity, jak ulubiony napój kabotyna Olbrychskiego – Cognac Hennessy ze sokiem pomarańczowym.

Podobno idzie nowe. Osobiście nie wierzę w to, że w naszym kraju złodziejom utnie się łapy przy łokciach, a uczciwie pracujący nabędą byt dostatni. W odróżnieniu od brylujących w Internecie trolli gdy tykam historii, mam o niej jakieś pojęcie. Wiem, iż ludowe bajdurzenia o cudzoziemskich winach mają się tak do rzeczywistości, jak moja awersja do nalewek. Przecież to nie sąsiedzi zafundowali nam rozbiory. Nawyczyniało się tak dzięki staraniom krajowych elit. Pokrzykiwanie, iż „szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie” w praktyce Rzeczpospolitej mieściło się tylko w jego pierwszej części. Wszakże rozsławione „niech na całym świcie wojna, byle nasza wieś zaciszna, byle nasza wieś spokojna” trwało, trwa i wiele wskazuje na to, że trwać będzie. Egoistyczna przylepność do własnej jeno dupy, to cecha od wieków niezmienna.

Kłębił się onegdaj w Piotrkowie Trybunalskim tłum (ponad 2,5 tys.) uzbrojonej szlachty i bezwolnie patrzył, jak 300 ruskich jegrów wyłapywało i w dyby Panów Braci kładło. Jedno wychodzi nam po mistrzowsku – łykanie cudzych zasług oraz przerzucanie winy na innych, a też uleganie omamom.

Możliwe, że przynudzam, popadam w egzaltację, zatem ad rem.

To, że ujawniam brak wiary w przynajmniej częściowe się nam polepszenie, nie przekreśla takiej możliwości. Tli się przecież nadzieja, iż zbliżające się władztwo Rzeczpospolitej nie jest umoczone w opozycyjno – oswobodzicielskiej klice, która pro publico bono zamaszyście bukwę L z nazewnictwa Rzeczpospolitej wyciepła.

Egzystowałem w czasach tej walki zawziętej, gdy poświęcały się patriotyczne jednostki dla oswobodzenia uciśnionego narodu. Pamiętam, że był to okres siermiężny, ale też mogę świadczyć, iż zakres inwigilacji obywateli, a wraz ogrom restrykcji to był pryszcz na suchotniczej dupie wobec praktyk teraźniejszych. Władający obecnie misiowie nauczyli się przecież na dziurawym systemie PRL-owskiego terroru, jak ów gładko obchodzić. Zabezpieczają się więc w sposób, jaki żadnemu totalitarystycznemu satrapie nie zaiskrzyłby w wyobraźni. Który z dawniejszych opozycjonistów, więc obecnych decydentów stając przed św. Piotrem przysięgnie, że nie brał kasy za swój „szczery patriotyzm”? Który nie ma za uszami współpracy z jakimś obcym wywiadem, który (od Wałęsy poczynając) zechce wyjaśnić, gdzie znikały słane przez CIA na wyzwoleńczą walkę środki? Wschód korumpował partycypowaniem we władzy, Zachód dolarami i wizją przyszłych profitów. Cały tzw. establishment (plugawo się to kojarzy) okazuje się zgrają kontraktowanych przez zagraniczne ośrodki sprzedawczyków. Fakt, że jeszcze funkcjonujemy to nie cud, ale interes pozyskanych w ostatnim ćwierćwieczu wierzycieli. Zabezpieczyli się układem, który ma wobec nich nie tylko finansowe zobowiązania, ale też najróżniejsze haki. Czyżby nie przewidzieli, że nastąpi pokoleniowa zmiana oraz że deklaratywne pokrzykiwania o wolności przestaną skutkować? Najpewniej uwzględnili rzecz w kalkulacjach, bo też w handlu mieści się handlowe ryzyko. Ryzykiem jest nastanie wśród podkupionych decydentów osób uczciwych, dbałych o narodowe pryncypia. Ale życie polityczne naszego kraju zdominowane jest przez osobników, którzy bez obiekcji dawali się korumpować i niezależnie od tego, kto był ich mocodawcą.

    Szanowni. Jeśli zaczęła się w Was tlić jakaś iskierka, to mój wspomniany wyżej pienisty mocz ugasi ją skutecznie. Prawda jest taka, że ponad ćwierć wieku zadłużania, uzależniania i demontażu fundamentów państwowości nie może pozostać bez skutków. Jeśli nawet przy okazji najbliższych wyborów uda się powołać (co daj Boże) większość złożoną z uczciwych Polaków, to będą to Polacy uczciwi, ale przecież nie cudotwórcy.

PS.

    Ostatnio nasilił się jazgot politycznych elit zatroskanych o dobro i bezpieczeństwo współobywateli . Węszę w tym fałsz oczywisty. W działaniach człowiek roztropny równie dopieszcza w swojej bateryjce plus i minus. Jeśli nie, to na diabła ta bateryjka, gdy brak w niej prądu? Jednobiegunowy skowyt rzeczonych elit wspomagany medialną klaką, zapala czerwone światełko – czy tylko u mnie? Natrętne przekonywania, że im większą beczkę prochu ustawią nam sojusznicy, tym lepiej dla nas i dziatek naszych - czerwone światełko. Przecież ta beka ocierać się będzie o nasze domy i zagrody. Nasze, a nie sojuszników oddzielonych „wielką wodą”. Ewentualny wybuch nawet ziarenek w piaskownicy im nie poruszy.

A przy tej okazji. Czy to tylko ja jestem chorobliwie nieufny, jeśli okazuję podejrzliwość wobec szczególnych praktyk? Od czasu przemian, czyli lat dziewięćdziesiątych, nasi ministrowie obrony i spraw zagranicznych legitymują się cudzoziemskimi paszportami… czy tylko? Ale skoro nawet w Sądzie Najwyższym Rzeczpospolitej właśnie ujawnia się korupcja, to czemu się dziwić?

Aktualności

Poprzednia Następna

Ze sztambucha rzemieślnika

17-07-2015

CUDNIE JEST, A DALEJ… BEZ TYTUŁU     Polityka zajmuje mnie o tyle, że jej efekty...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

03-07-2015

A WŁAŚCIWIE TO O CO SIĘ ROZCHODZI?     No i nie wyzwolę się z rzemieślniczego...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

26-06-2015

PANTA RHEI     W tekście pt. „Panna Klio” ujawniłem pewność, że w historii prócz barwy,...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

23-06-2015

CUDA NAD WISŁĄ     Nie zaprzeczam – gorzała jest moją mateczką, siostrą przyrodzoną i miłośnicą...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

20-06-2015

PANNA KLIO     Osadzony w czasie między wyborczymi zawieruchami umyśliłem napisać coś pozornie bez związku...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

14-06-2015

MASZ PORTRET     Odebrałem kilka telefonów – zbyt mało, aby poczuć się celebrytą, jednak miło,...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

10-10-2014

A ŁOOO.… KRÓL JEST NAGI!!!       Jestem sobie rzemieślnik na emeryturze – mam czas. Ojczyzna zabezpieczyła...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

03-10-2014

ZAMIAST KOMENTARZY     Niniejsze zapisuję w sztambuchu, albowiem rzecz w znacznej części dotyczy mojej rzemieślniczej...

Czytaj więcej

SZARŻA NA CZOŁGI

09-09-2014

SZARŻA NA CZOŁGI        Ta historia wydarzyła się naprawdę. Czemu uznałem za stosowne o...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

29-08-2014

O PCHNIĘCIACH (SZTYCHACH) KAWALERYJSKĄ SZABLĄ     Wśród rozmaitych bajań buszuje i rozkwita mit o pchnięciach...

Czytaj więcej

Wybrane realizacje

Kontakt

Ignatki Os.
ul. Jeździecka 6
16-001 Kleosin
k/ Białegostoku

Tel. 693 265 882

E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.