ASCALON

A WŁAŚCIWIE TO O CO SIĘ ROZCHODZI?

    No i nie wyzwolę się z rzemieślniczego oplotu… dalibóg, nie uwolnię się w tej porze. Człowiek, to utwór wyraźnie skomplikowany. Opowiadają wprawdzie teraźniejsi, że podobno można komputera albo inną sztuczną inteligencję na obraz i podobieństwo Homo sapiensa przysposobić, a nawet skonstruować rzecz umysłowo wydolniejszą. Osobiście wątpię, bo równie prawdopodobne jest poczęcie przez dwóch gejów (to opinia własna, gdyż obce mi są meandry poczynań cyklistów) panieneczki urodnej i ze wszystkim seksownej. Szczególnie to ostatnie upokarza moją wyobraźnię. Gdyby nawet tych dwóch jednopłciowych wyprodukowało taką sensację, to czy jej potencjalny użytkownik dopieszczał by wdzięk dziewiczy, czy substytut welocypedu?  

    Rozbrykałem się postronnie, a przecież zamyślałem pożalić się Szanownym, iż nie mogę od warsztatowych tematów znaleźć wyswobodzenia.Obiektywnie, to mam za swoje.

Upubliczniam rozmaite teksty i konterfekty, przeto choć jestem emerytowany, wciąż nagabują mnie przeróżni z zachceniami – siodlarskimi głównie. Prócz pytania o rekonstrukcję kulbaki Czarnieckiego trafiło się i takie, czy potrafiłbym zrekonstruować siodło z Lutomierska. No dobrze, zrekonstruować… ale co? Otóż od pół wieku zaśmieca wyobraźnię wykonany na podstawie wskazań prof. A. Nadolskiego rysunek jakoby rekonstruujący „najstarszą na ziemiach polskich” kulbakę. Każdy jeździec powinien uznać tą tzw. rekonstrukcję za wytwór abstrakcyjny, szczególnie gdy wcześniej przybliży mu się idiotyzmy zawarte w detalach. Póki co, jakoś nikt tego oficjalnie nie wychwycił.

Że narzucam swoje zdanie? Ależ skąd… kierunkuję tylko będąc przekonany, że właśnie to rozmaite inspiracje vel sugestie, które podrzucała wytwórcom natura lub inni majsterkowicze, określały sedno rozwoju cywilizacji. Wywołując skojarzenia, przypomnienia, zaczerpnięcia z empirii – skłaniają do refleksji. Stłamszone technokracją społeczeństwa mogą uwierzyć, iż sztuczna inteligencja będzie w stanie np. przetwarzać historię w mity, a gdy brakuje komponentów, w klechdy i legendy. Golem niby wszystko potrafi potrafić.

Tzw. siodło z Lutomierska, to fragmenty dwóch okuć. Naukowiec A. Nadolski wyobraził sobie (czy kiedykolwiek dosiadł konia?) fant na miarę własnej empirii, więc i wyobraźni. Rzemieślnik – wytwórca siodeł może proponować krańcowo odmienne rozwiązania oraz formę. Na tak drobnym przykładzie ujawnia się diametralna różnica osobniczej interpretacji. Jak zatem osiągną producenci sztucznej inteligencji efekt choć w części zbliżony do tego, co zawarte jest w mózgu człowieka: warunkowaną genotypem i doświadczeniem świadomość, podświadomość, instynkt, ale też majaki rozmaite? Zamuleni współczesnymi osiągnięciami prorocy twierdzą, że to właśnie sztuczna inteligencja wkrótce opanuje świat i wyznaczy cywilizacyjne standardy. Gratuluję wiary. Może przy tej okazji uda się wyjaśnić fenomen dawnych aborygenów, bo jak do tej pory rzecz idzie niesporo… ba, w ogóle. A co z placebo? Czy jakiś ekstra super cud komputerowy będzie w stanie uruchomić procesy skutkujące przynajmniej w części takimi reakcjami, do jakich skłania człowieka natura?

A choćby taki przykład. Jakiś czas temu wybitni eksperci zebrali się gromadnie, by wiedzą i doświadczeniem oraz przy pomocy najnowszej techniki obliczeniowej rozwiązać problem. Chodziło o wykonanie kopi odlewu wielkiego artefaktu z przełomu XI – XII w. Czas płynął, spór narastał, gdyż jedni eksperymentowali z pionem, inni poziomem, rozmieszczeniem kanalików odpowietrzających itp. Itd. - bezskutecznie. W końcu któryś znużony dysputą stwierdził : „skoro nie da się w pionie ani poziomie, spróbujmy na skos. Najpierw wywołało to oburzenie, że niby żart niestosowny, ale gdy obliczono właściwy kąt nachylenia, rzecz dokonała się idealnie.

Powyższa refleksja wywołana została uwagami zamieszczanymi w obrębie facebook’owej grupy Polskie Siodlarstwo. Roztrząsamy tam kwestie szczegółowe, przez pojedynczych rozmaicie interpretowane. Gdyby do konwersacji włączyło się więcej osób, najpewniej problem pęczniałby polaryzując opinie. Czy dyskutanci potrafią określić choć w przybliżeniu wygląd np. wspomnianego siodła z Lutomierska? Ośmielam się wątpić. Tak było od zawsze w tematycznych ansamblach. Ich znakomita większość powielała najczęściej to, co znane i uznane, miętoląc detale, spierając się czasem jedynie dla samego sporu lub aktualnych interesów. Podobnie jest w każdym zakresie człowieczej aktywności. Fermentacja trwa dotąd, aż jakaś znudzona lub poirytowana jednostka będzie mogła ( jak w przykładzie odlewników) zakrzyknąć: „Więc może na skos”! Początkowo zaskoczenie, zdziwienie, ale niewiele czasu minie i sprawy będą się wartko toczyć w tych nowych, a jednocześnie starych koleinach. Syta większość godzi się bezpiecznie powielać już poznane oraz uznane. Pasjonaci dyskutują czasem ocierając się o sedno, bywa więc, że dostarczają cennych inspiracji.

Efekty tych dociekań, gdyby je poddać systematyce, można z grubsza podzielić na dwie grupy. W pierwszej znalazłyby się takie, które mając oparcie w materiale źródłowym i zachowanych (mniej lub bardziej w całości) artefaktach, tworzą raczej spójny obraz. Na jego podstawie można dość precyzyjnie zrekonstruować również te obiekty, które wprawdzie się nie zachowały, ale w zgodzie z logiką musiały kiedyś zaistnieć na danym terenie. Z taką sytuacją mamy do czynienia podejmując próbę odtworzenia różnorakich wyrobów siodlarskich kleconych na ziemiach polskich od XIV, a nawet po części XIII w. Istnieją przecież wzmianki o wyrobie siodeł przez Słowian (Ibrahim ibn Jakub) w połowie X w. Pisze o tym również pod datą 964 r. Kronikarz Ruski Nestor. I to by było na tyle. Dociekania o tamtym okresie liczą się zatem do drugiej grupy, czyli takich rozważań, które można oprzeć jedynie na intuicji i przypuszczeniach. Jeśli nawet zachowały się jakieś materialne szczątki, np. okucia siodła z Lutomierska, to o niczym nie zaświadczają, a nawet mogą rzecz skomplikować. Gdyby podjąć trud i spróbować odtworzyć wygląd takiego sprzętu, to efekt niewiele wniósłby do wiedzy o ówczesnym siodlarstwie na ziemiach polskich tym bardziej, że archeolodzy zgodnie przypisują znalezisko jakiemuś najeźdźcy. Oczywiście bardzo prawdopodobne, iż takie egzemplarze mogły inspirować tubylczych rzemieślników, ale w jakim zakresie? – na to póki co nie ma odpowiedzi.

    No dobrze. Wielokrotnie przecież ujawniałem pogląd, że kierunkowana względami materiałowymi, technologicznymi i użytkowymi myśl ludzka prowadzi do niemal identycznych rozwiązań. To bezdyskusyjne, bo daje się poprzeć licznymi przykładami. Wierzchowe wykorzystanie konia nie umożliwia nazbyt rozległego manewru twórczej dowolności. Szczątki znalezionego w Norwegii (Oseberg) siodła z X w. ujawniają założenia konstrukcyjne prawie identyczne, jak siodła produkowane w ówczesnym Tybecie.

Więc gdzie tkwi problem, skoro daje się wychwycić znaczące podobieństwa w różnych czasach i obszarach? Ano zasadza się on w istotnym wpływie kwestii klimatycznych, a więc i zasobów materiałowych, które silnie rzutują na wyrób finalny.

    Mógłbym tak bez końca ustawiać kolejne progi, aliści temat jest podobno niszowy. Skoro tak muszę się pogodzić z faktem, że choćbym poświęcił cały kałamarz inkaustu i o rzeczy pisał tomy, bestseller z tego nie wyjdzie. Jeśli więc ktoś zechce dyskutować o siodłach, to czy będą one konstrukcji materacowej, widłowej czy też ławkowej najważniejsze, aby okazały się bezpieczne dla konia. Zaś diabeł i tak niezmiennie będzie tkwił w szczegółach.

Aktualności

Poprzednia Następna

Ze sztambucha rzemieślnika

17-07-2015

CUDNIE JEST, A DALEJ… BEZ TYTUŁU     Polityka zajmuje mnie o tyle, że jej efekty...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

03-07-2015

A WŁAŚCIWIE TO O CO SIĘ ROZCHODZI?     No i nie wyzwolę się z rzemieślniczego...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

26-06-2015

PANTA RHEI     W tekście pt. „Panna Klio” ujawniłem pewność, że w historii prócz barwy,...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

23-06-2015

CUDA NAD WISŁĄ     Nie zaprzeczam – gorzała jest moją mateczką, siostrą przyrodzoną i miłośnicą...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

20-06-2015

PANNA KLIO     Osadzony w czasie między wyborczymi zawieruchami umyśliłem napisać coś pozornie bez związku...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

14-06-2015

MASZ PORTRET     Odebrałem kilka telefonów – zbyt mało, aby poczuć się celebrytą, jednak miło,...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

10-10-2014

A ŁOOO.… KRÓL JEST NAGI!!!       Jestem sobie rzemieślnik na emeryturze – mam czas. Ojczyzna zabezpieczyła...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

03-10-2014

ZAMIAST KOMENTARZY     Niniejsze zapisuję w sztambuchu, albowiem rzecz w znacznej części dotyczy mojej rzemieślniczej...

Czytaj więcej

SZARŻA NA CZOŁGI

09-09-2014

SZARŻA NA CZOŁGI        Ta historia wydarzyła się naprawdę. Czemu uznałem za stosowne o...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

29-08-2014

O PCHNIĘCIACH (SZTYCHACH) KAWALERYJSKĄ SZABLĄ     Wśród rozmaitych bajań buszuje i rozkwita mit o pchnięciach...

Czytaj więcej

Wybrane realizacje

Kontakt

Ignatki Os.
ul. Jeździecka 6
16-001 Kleosin
k/ Białegostoku

Tel. 693 265 882

E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.