ASCALON

CUDNIE JEST, A DALEJ… BEZ TYTUŁU

    Polityka zajmuje mnie o tyle, że jej efekty coraz bardziej utwierdzają w przekonaniu, iż wkrótce żadnego interesowania się nie będzie. Nawet w zakresie globalnym? Zapewne tak.

„Wielki żandarm” upycha swoje militarne bazy po całym świecie wywołując zamęt i destabilizując kolejne państwa. Zaiste, jest to wiarygodny gwarant naszego bezpieczeństwa! Właśnie grozi Rosji i Chinom, bo majstrują coś przy granicach swoich granic. Więc trąbi larum, Mości Panowie! Zagrożenie jawne dla wolnego świata, dla świata, czyli jego biznesu!

    Ale, ale. Coś mi się przypomina, że to imperium sklecono w imię i dla zabezpieczenia interesów niewielkiej gromadki posiadaczy. Jeśli ktoś spoza tworzących ją klanów ośmieli się upomnieć o swoje, to wrzask rozgłośny i armia na gwałt ostrzy ostrza. Jest bez znaczenia, czy ku rebelii prowadzi na czele czterdziestoosobowych wojsk tubylec Geronimo, czy demonstruje imigrancki wygłodzony proletariat - mechanizm w rodzaju Maymarket Riot aktywizuje się niezawodnie. A wszystko oczywiście w imię wolności i szczęśliwości powszechnej. Ociekają pleśniejącą hipokryzją, bo nawet jak wstrzeli u siebie wojnę domową, był to scenariusz pod tytułem „napad na bank”.

Aktualnie z powodu orzeczenia ichniego Sądu Najwyższego dopieszczającego homosiów brzmią sensacyjne doniesienia o tym, że „południe USA będzie walczyć”. Bez nerwów, druga secesyjna nie wybuchnie. Rzecz dotyczy jednopłciowego użytkowania dupy, a to nie lokuje się w komercyjnych bankach…, więc spoko, lać się nie będą. Tym razem ocaleje 851.066 żołnierzy, czyli przeliczając na obecne 7,5 mln obywateli. Ocaleje, bo nawet wpływowe gejowskie lobby na to nie pójdzie. Swoją drogą: czy ktoś w tym miejscu uświadomił sobie sedno bytu tego „wolnego świata”? Dziewięciu niewybieralnych staruchów (ichni Sąd Najwyższy) decyduje o relacjach pętających miliony.

    No i wyszło Szydło z wora. Do diaska. Chciałem uskoczyć z polityki, a tu masz: trudno bladź wyciepnąć na aut, choćbym był sprawny Kopacz. Żarciki tu zasadzam, ale przecież nie ukryję tego, co każdy szczery patriota już na pewno dostrzegł. Skoro neguję bezmyślną czołobitność, bo nie uznaję reguł narzuconych przez „wielkiego gwaranta” zaświadcza to dowodnie, iżem na ruskim jest żołdzie. To narzuca się samo przez się, choć kojarzy się z podobieństwem do praktyki innej wywyższanej nacji. Jak ktoś złapie za rękę Żyda w czasie kradzieży i powie, że to złodziej, wnet okrzykną takiego antysemitą.

Szczęśliwie niewielu nas – rusofilów – zostało. Wśród tych znanych, to będzie kabotyn (ale i reżyser) Stuhr Jerzy oraz szansonistka Rodowicz Maryla. W gronie pośledniejszych mieszczę się ja oraz para moich znajomych. My, podejrzane towarzystwo nie dość, że nie potępiamy Moskali bezkrytycznie, ale (czy to nie gorsze?) znajdujemy jeszcze i w PRL dobre strony. W PRL!, a był to przecież wytwór ohydny, który naród w zniewolenie upychał likwidując analfabetyzm, pozbawiał odwiecznej tradycji narzucając elektryfikację! Wiedzę bab – znachorek (która niejednemu hetmanowi w podagrze ulżyła) miejskimi i wiejskimi Ośrodkami Zdrowia skutecznie unicestwił! Zamiast banków i strzelistych biurowców, starówki „stare” odbudowywał, kraj dla postępu zamykając! A już samo wspomnienie, że żarcie trzeba było żreć bez konserwantów wywołuje taką zgrozę - paraliżuje tak, że dalej i pisać nie podobna!

Słusznie przeto, iż od lat dwudziestu pięciu zasłużone elity, ich medialne tuby i wraz pamiątkowe instytuty (o spolegliwym narodzie nie wspominając) optykę mają jedynie wstecz ukierunkowaną. Zjawisko to zaciekawia, bo im dalej od daty, gdy opadła na Rzeczpospolitą wolność przez lud wywalczona, tym częstsze i głośniejsze o niegdysiejszym plugastwie pokrzykiwania, tym żarliwsze żale. Więc może ma rację pewien fachowiec od socjologicznej manipulacji, który twierdzi, że to konieczność. Ostatnio widoczna plenność afer, bezprawia i korupcji w natężeniu jakiego nie było nawet pod carskim zaborem, trzeba nakryć krzykliwą melodyjką. Ich udziałowcy mają pewność, że to poskutkuje, bo byle głośno, byle na chama… a cham (lud) wszystko kupi.

Właśnie rozkwita kolejny temat zastępczy: „Goń z pomnika Bolszewika”. Przerabialiśmy już takie chwytliwe „zastaw się a postaw się”. Że akcja skutkować może fatalnie – nic to, zawsze na jakiś innych winę się zwali.

    W pobliżu jeździeckiego ośrodka, w którym wakacje spędzali studenci, na skraju lasu znajdowały się żołnierskie groby. Niedaleko mieszkał starowinka i on poinformował młodzież, że to mogiły wojaków polskich, ale też jakiegoś Niemca z września 1939 r. Bezimienne groby zostały uporządkowane, ale przecież nie wszystko było tam bezimienne. W pobliżu obsypanych igliwiem kopczyków stał niewielki, betonowy, zwieńczony czerwoną gwiazdą obelisk. Na lastrykowej płycie wyryto imię i nazwisko: Moskalenko. Historia ustawienia tego monumenciku jest raczej anegdotyczna. Po wojnie dbali o jego grób mieszkańcy z nieodległej wioski. Dbali, bo gdy w 1944 r. Niemcy ustawili „do rozwałki” kilku tamtejszych mężczyzn, niespodziewanie pojawił się ruski czołg. Załoga wyskoczyła spod pancerza, wywiązała się walka. Część Niemców padła, zginął również dowódca czołgu, por. Moskalenko.

W latach sześćdziesiątych jakiś lokalny czynownik skojarzył ówczesnego zastępcę Ministra Obrony ZSRR marszałka Kiryła Moskalenkę z leżącym w pobliżu wsi Starzyna czołgistą. W miejscu drewnianego (prawosławnego) krzyża szybko ustawiono betonowy obelisk. O fakcie powiadomiona została ambasada w Warszawie – czekano z odsłonięciem. Co by nie mówić, ale u Ruskich jakiś porządek musiał być, gdyż wkrótce nadeszła bumaga informująca, że sojusznicy są radzi oraz że w odsłonięciu pomniczka uczestniczyć będzie rodzina bohatera.

Nie trzeba znajomości realiów PRL, wystarczą zachowania teraźniejszych decydentów – było więc identycznie – dostali sraczki: bajery, szasery, garnitury, koafiury, z kwieciem dzieci, a na zapleczu bankiecik…. Pełna gala, więc zabezpieczeni czekają przy pomniczku. Dość punktualnie zajechała „Wołga” z sowieckiej ambasady. Wysiadł z niej jakiś urzędnik i pomagał wygramolić się zakutanej w brunatną chustę babuleńce. Konsternacja… Lokalni notable nadal prężyli się przygotowując obcasy do stukania przed obwieszoną medalami marszałkowską piersią. A tu co? Baba prosta! Baba całkiem jakby z pobliskiej Wojnówki dowieziona! Okazało się, że bohaterski porucznik zanim wjechał do Polski, aby dokonać tu żywota, pracował i mieszkał z matulą w jakimś zapyziałym kołchozie. Ot, taki prosty, rosyjski chłopak. Czy pomniejsza to jego udział w ratowaniu ustawionych do rozstrzelania Podlasiaków? A wreszcie jaki z niego Bolszewik?

    Spisałem tą historyjkę ku refleksji, bo mierzi mnie idea niszczenia czegokolwiek, a pomników szczególnie. To objaw barbarzyństwa, majstrowania przy historii przez takich, którzy historii mieć nie powinni – tępych Barbarów. Ale jest w tej opowiastce coś jeszcze. Otóż fakt, byliśmy wychowani (nie mając na to wpływu) w niemoralnym, jak teraz oceniają etatowi etycy, systemie. Zapewne, nie umielibyśmy się ścigać w szczurzym wyścigu, ale wspólnie (za friko) pocąc się naprawialiśmy stajnie dla naszego i koni dobra. Rozumieliśmy, co zacz koleżeństwo, a gdy wypadało zadbać o żołnierskie groby, jakoś nie przychodziło nam do łbów rozgraniczać ich na polskie, niemieckie czy sowieckie. Porządkowaliśmy groby poległych na naszej ziemi ludzi… A że i Rosjan?

Pulsuje ostatnio chwytliwa koncepcja. Jakakolwiek krytyka wszystkiego co z zachodu jest naganna, jakikolwiek wiaterek od wchodu rodzi podejrzenie, iż to majstrowanie Putina.

Właśnie postanowił sarmacki naród uczcić pamięć żołnierzy wyklętych - patriotów bezdyskusyjnych chwały godnych. Panteon poświęcony jawnemu uogólnieniu, do którego wykorzystano komunistyczną pieśń i poakowską niesubordynację - koncept pokrętny. Opłacany ze składek podatników IPN zatwierdził pamiątkową tablicę w powstającym monumencie „na łączce”. Pośród sprawdzonych historycznie bohaterów, których poczynania znaczone były jedynie słuszną treścią, znaleźli się również: M. Onyszkiewicz – płk UPA, kat Polaków; I. Lis – konfidentka Gestapo; Sz. Ehrenreich – kryminalista oraz jako kwiatek do kożucha oczywisty bandyta – Paramonow, którego wraz z K. Gaszczyńskim w Panteonie uczcić zamierzają.

Owóż cudnej urody są to poczynania. Z dzieciństwa pamiętam, iż po gorzale śpiewało się tu i ówdzie balladę o Paramonowie podobnie, jak wyśpiewywało się balladkę o wywożonym carską kibitką F. Stankiewiczu. A dlaczegóżby nie umieścić i Felka Stankiewicza w Panteonie Narodowych Bohaterów?

Symptomatycznym jest to, że teraźniejsi prokuratorowie (IPN) rozmaitości są władni serwować. Niektórych znam osobiście i pamiętam, że bez żadnego przymusu wyśpiewywali kiedyś na studenckich obozach rosyjskie śpiewki Okudżawy, Wysockiego, Biczewskiej – przekładali je ponad wszystko, nawet łowicką ludowość. Zmieniły się trendy, przeto słowiański obyczaj na angielskojęzyczny geszeft wypada przedkładać. Wypada, skoro ponad trzystuletnią tradycję Ukrainy w krótkim czasie można jakoby mentalności cyrylicy pozbawić, to my – Polski Ród też okażemy się spolegliwi. A później niechby potop.

    Popisał się kiedyś imć St. Wyspiański zapytaniem: „A co tam panie w polityce?” Uzupełnijmy wieszcza: Co w polityce i jak tam u naszych mężów stanu? Ano Niemce właśnie zgodnie z unijnym prawem zajmują Grecję, a nasi wciąż straszą dzieci ruskimi tankami.

Aktualności

Poprzednia Następna

Ze sztambucha rzemieślnika

17-07-2015

CUDNIE JEST, A DALEJ… BEZ TYTUŁU     Polityka zajmuje mnie o tyle, że jej efekty...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

03-07-2015

A WŁAŚCIWIE TO O CO SIĘ ROZCHODZI?     No i nie wyzwolę się z rzemieślniczego...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

26-06-2015

PANTA RHEI     W tekście pt. „Panna Klio” ujawniłem pewność, że w historii prócz barwy,...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

23-06-2015

CUDA NAD WISŁĄ     Nie zaprzeczam – gorzała jest moją mateczką, siostrą przyrodzoną i miłośnicą...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

20-06-2015

PANNA KLIO     Osadzony w czasie między wyborczymi zawieruchami umyśliłem napisać coś pozornie bez związku...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

14-06-2015

MASZ PORTRET     Odebrałem kilka telefonów – zbyt mało, aby poczuć się celebrytą, jednak miło,...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

10-10-2014

A ŁOOO.… KRÓL JEST NAGI!!!       Jestem sobie rzemieślnik na emeryturze – mam czas. Ojczyzna zabezpieczyła...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

03-10-2014

ZAMIAST KOMENTARZY     Niniejsze zapisuję w sztambuchu, albowiem rzecz w znacznej części dotyczy mojej rzemieślniczej...

Czytaj więcej

SZARŻA NA CZOŁGI

09-09-2014

SZARŻA NA CZOŁGI        Ta historia wydarzyła się naprawdę. Czemu uznałem za stosowne o...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

29-08-2014

O PCHNIĘCIACH (SZTYCHACH) KAWALERYJSKĄ SZABLĄ     Wśród rozmaitych bajań buszuje i rozkwita mit o pchnięciach...

Czytaj więcej

Wybrane realizacje

Kontakt

Ignatki Os.
ul. Jeździecka 6
16-001 Kleosin
k/ Białegostoku

Tel. 693 265 882

E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.