ASCALON

A ŁOOO.… KRÓL JEST NAGI!!!

      Jestem sobie rzemieślnik na emeryturze – mam czas. Ojczyzna zabezpieczyła mi (jak każdemu emerytowi) życie godne i dostatnie. Z tego dobrobytu w dupie mi się przewróciło, stałem się jawnie czepliwy, a i krnąbrny na dodatek. Teraz, zamiast zdwoić produkcję, co w połączeniu z emeryturą (nie europoselską lub mundurową) pozwoliłoby na zakup rezydencji w Andaluzji, ja spowalniam. Siedzę znudzony, żrę i chleję ponad miarę… a deweloper naciska. Gdy przetrzeźwieję, a często nawet i nie, czepiam się w internecie rozmaitych albo odburkuję teraz na niegdysiejsze zaczepki, gdyż kiedyś zarobiony byłem, więc nie dostawało czasu – teraz mam. Wydawcy naciskają, abym wreszcie przekazał opracowania do druku. Ja odpowiadam, że materiał wycyzelować muszę… a faktycznie żrę, chlam i czepiam się kwiecia wśród narodu, soli tej ziemi – a niechby wyemigrowanej. Gorzej jeszcze. Czepiam się również tych, co na ojczystej glebie trwają, ludowi prostemu kaganek oświaty z wielkim poświęceniem niosąc, czyli mówiąc językiem zrozumiałym – kit sprzedają.

      Jakiś czas temu będąc w sporze z nazwanym przeze mnie Inkompetentem, rozmaite uwagi w felietonikach zamieszczałem. Raz tylko wygospodarowałem czas i gdy on rozdęty arogancką pychą szczególnie nonsensowne treści na historycy.org zamieszczał, udostępniłem filmik „Przy szabli”, który ponad 4.000 osób obejrzało. Przynajmniej część z nich zrozumiała, jak nośna bywa (gdy natrętnie tłoczona) bzdura.

Ostatnio na jakoby tematycznej facebook’owej stronie zarzucono mi, że mam o Inkompetencie błędne mniemanie, gdyż on dla historiografii (?) zasłużony jest bardzo. Bardzo bardzo, zatem jeśli mam coś przeciw, to powinienem merytorycznie… oczywiście przytaczając źródła, gdyż jeślibym ich nie przytoczył, moje wywody ujawnią się bezwartościowymi.
Ta natrętna moda na cytowanie źródeł, wiara, że to, co kiedyś gdzieś ktoś nagryzmolił jest wyłączną i jedyną prawdą, bardzo mnie irytuje. Zaświadcza bowiem o umysłowej płyciźnie i totalnej ignorancji. Kiedyś nauczany byłem w PLTT – szkole świetnie przygotowującej do wytwarzania rekwizytów na potrzeby teatru i filmu. Wśród nauczających byli również przedwojenni jeszcze mistrzowie rozmaitych specjalizacji. Np. tajniki kaletnictwa ujawniał starszy (był już na emeryturze) pan, wybitny specjalista w swoim fachu. Więc co? Miałbym po latach wątpić w to, czego on nauczał, bo nie posiłkował się źródłami? Kompletna paranoja. Namolni dopytywacze co rusz zarzucają mi, że nie przytaczam (nie powołuję się) źródeł i naukowych publikacji. Inkompetent wśród historyków nie liczy się do naukowców, ale publikuje – przekonał nawet siebie, że badaczem jest. Przekonał siebie, ale też część gawiedzi, której we łbach się nie mieści, jak cenny dla prawdziwych historyków jest przekaz ustny. W końcu znaczna część naszej historii na ustnych przekazach oparta została właśnie.

Rzeczywiście mam awersję do podpierania się w internecie źródłami, bo też mam powody. Dlaczego?

Otóż przez pewien okres ufnie zamieszczałem dokumentację. Przekomarzając się na tematycznych stronach przedstawiałem swoje opinie, ujawniałem źródła – zawsze pod swoim nazwiskiem. Trwało tak do czasu, aż…

Kiedyś przy rekonstrukcyjnym ognisku przepijałem do zawodowego historyka. Gadamy sobie o tym, gadamy o owym, aż jakoś tak zeszło na Inkompetenta, z którym w owym czasie spierałem się – oczywiście podpierając źródłami. Świeżo poznany historyk skrzywił się najpierw, a potem poradził, żebym był mniej naiwny. Mniej naiwny, bo tajemnicą poliszynela jest, że Inkompetent otwiera interesujące go tematy, prowokuje dyskusję, wypytuje o szczegóły, źródła, a potem publikuje to cwaniaczek, jako wynik swoich gruntownych badań. Nie zdziwiło mnie to. W tym czasie głośno już było o plagiatach prac magisterskich, ale żeby tak w Internecie? Na bezczelnego? Z drugiej jednak strony patrząc – w pewnym sensie nowator , chociaż wnioski ujawnia tak nonsensowne, że nawet w kabarecie strzeliły by powyżej kurtyny… , ale faktycznie spryciula. Skoro odkrył taką „badawczą metodę” skąd pewność, że nie ma już naśladowców. Właśnie dlatego nie ujawniam, w jakich bibliotekach i archiwach doszperałem się rozmaitych ciekawostek. A to, iż potencjalni naśladowcy są zawiedzeni i mają mi za złe, ich rozeźlenie lekce sobie ważę.

       Moi klienci w znacznej części wywodzą się ze środowiska rekonstrukcji historycznej. Nierzadko przybywają osobiście – wtedy dużo gadamy. Przekonuję, że skoro koński rząd często więcej wart był od wierzchowca, to jego właściciel nie chował go (siodła) pod baranicą. Haczyki przy pasie mogła sobie uwieszać zaporoska piechota, ale nie polski szlachcic. Szabla z paluchem źle służy, poza tym był to margines używanych w Rzeczpospolitej kordów. I co? Niektórych przekonam, ale większość najpierw kręci się chrząkając, a później decyduje, że ten tego wprawdzie to nie historyczne, ale wszyscy takie noszą. Przez lata dziwiły mnie te reakcje. Płacić niemałe pieniądze, żeby zaopatrzyć się w coś do odtwarzania historii, a później chcieć mieć takie, co wprawdzie niezgodne z epoką…., ale wszyscy je noszą?

To, że różni rzemieślnicy lansują rozmaite chwytliwe bzdury, nie dziwi. Zarobić trzeba, bo i składki, podatki, opłaty, a materiały coraz droższe. To, że liczni za to płacą? Przecież już wspomniałem, iż w Polsce kit sprzedaje się najłatwiej.

       Jestem na emeryturze. Wyleguję się nażarty, często nachlany i dobrze mi tak – mam za swoje. A trzeba było kiedyś zarzucić tobołek na plecy i ruszyć w świat. Nie rozleniwiałbym się teraz w dobrobycie, nie pławił w luksusach. Ale z drugiej strony nie mógłbym aż tak jaskrawo widzieć ilości kitu, jaki sprzedają temu narodowi prawodawcy, urzędnicy, opiniotwórcy, w tym „historycy” inkompetenci.

 

PS.

       Postaram się wytworzyć cykl filmików pod tytułem „A łooo….. któl jest nagi!!!”. Wiem, że niewiele to pomoże, ale dociekliwi, choć mniej rozeznani, gdy rzecz obejrzą, zaopatrzą się w logiczne argumenty.

Aktualności

Poprzednia Następna

Ze sztambucha rzemieślnika

17-07-2015

CUDNIE JEST, A DALEJ… BEZ TYTUŁU     Polityka zajmuje mnie o tyle, że jej efekty...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

03-07-2015

A WŁAŚCIWIE TO O CO SIĘ ROZCHODZI?     No i nie wyzwolę się z rzemieślniczego...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

26-06-2015

PANTA RHEI     W tekście pt. „Panna Klio” ujawniłem pewność, że w historii prócz barwy,...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

23-06-2015

CUDA NAD WISŁĄ     Nie zaprzeczam – gorzała jest moją mateczką, siostrą przyrodzoną i miłośnicą...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

20-06-2015

PANNA KLIO     Osadzony w czasie między wyborczymi zawieruchami umyśliłem napisać coś pozornie bez związku...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

14-06-2015

MASZ PORTRET     Odebrałem kilka telefonów – zbyt mało, aby poczuć się celebrytą, jednak miło,...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

10-10-2014

A ŁOOO.… KRÓL JEST NAGI!!!       Jestem sobie rzemieślnik na emeryturze – mam czas. Ojczyzna zabezpieczyła...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

03-10-2014

ZAMIAST KOMENTARZY     Niniejsze zapisuję w sztambuchu, albowiem rzecz w znacznej części dotyczy mojej rzemieślniczej...

Czytaj więcej

SZARŻA NA CZOŁGI

09-09-2014

SZARŻA NA CZOŁGI        Ta historia wydarzyła się naprawdę. Czemu uznałem za stosowne o...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

29-08-2014

O PCHNIĘCIACH (SZTYCHACH) KAWALERYJSKĄ SZABLĄ     Wśród rozmaitych bajań buszuje i rozkwita mit o pchnięciach...

Czytaj więcej

Wybrane realizacje

Kontakt

Ignatki Os.
ul. Jeździecka 6
16-001 Kleosin
k/ Białegostoku

Tel. 693 265 882

E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.